Pandemia SARS-CoV-2 – wiele zależy od nas samych

Niedawno minął rok od pojawienia się wirusa SARS-CoV-2 w Chinach.  Od tego czasu przeżyliśmy trzy fale epidemii, na COVID-19 zachorowało ponad 140 mln ludzi na świecie, wyzdrowiało ponad 80 mln, zanotowano ponad 3 mln zgonów. Wirus nieprzerwanie się zmienia, co jakiś czas dowiadujemy się o jego nowych wariantach i coraz bardziej niebezpiecznych mechanizmach tych mutacji. Produkowane szczepionki zdają się gonić zmieniający się wirus, a odporność po przechorowaniu, jak wskazują badania, ma charakter przemijający.

Praktyka, jednak wskazuje, że szybkość rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2, bez względu na jego wariant, w największym stopniu jest uwarunkowana  od czynników, które zależne są od nas samych.

Wirus przy takiej drodze rozprzestrzeniania, podąża za prawdopodobieństwem kontaktów międzyludzkich, a więc tam, gdzie jest największa gęstość zaludnienia, największe skupienie naszych kontaktów, tam ten wirus czuje się jak w raju. Jeżeli nie przestrzegamy najprostszych zasad, a więc poprawnego noszenia maseczki, dystansu społecznego, ograniczenia kontaktów towarzyskich, kontaktów w pracy, szkole, przestrzeni publicznej, to przy nowych mutacjach wirusa, które są bardziej dynamiczne, mają większy wskaźnik reproduktywności, będziemy mieć więcej zakażeń. Wynika z tego, że mutacje wirusa w kierunku potencjalnie większej zakaźności, nie zmieniają sposobu obrony przed zakażeniem i związanych z tym ogólnych zaleceń dla społeczeństwa. Sami najbardziej wpływamy na wzrost lub spadek zakażeń.

Walka z tym niebezpiecznym, niewidocznym, nie do końca poznanym patogenem, który nieprzerwanie poszukuje żywego organizmu, by móc żyć, jest trudna i wymaga podejmowania jednoczasowo wielokierunkowych działań. Wśród głównych filarów tej walki można wymienić:

  1. Uodpornienie populacji poprzez szczepienia,
  2. Uświadomienie społeczeństwu jak istotne są interakcje wirusa z naszymi zachowaniami
  3. Niezwykle ważnym elementem w ograniczaniu transmisji zakażeń SARS-CoV-2, jest również bezpośrednie oddziaływanie na zmniejszenie ilości wirusa w środowisku, poprzez stosowanie szeroko pojętej dezynfekcji.

Doniesienia z przeprowadzonych badań wskazują, że w zamkniętych pomieszczeniach, wirus SARS-CoV-2, może przez co najmniej 30 minut utrzymywać się w powietrzu, po wyjściu osoby zakażonej, emitującej wirusa. Również bezpośrednie otoczenie chorego jest intensywnie skażone, wirus SARS-CoV-2, jest w stanie przetrwać na różnych powierzchniach nieożywionych przez wiele godzin, zachowując jednocześnie zakaźność.

W placówkach medycznych oprócz podstawowej metody, czyli manualnej dezynfekcji z użyciem preparatów o działaniu wirusobójczym, zastosowanie znalazły również inne rozwiązania jak np. dezynfekcja metodą fumigacji, czy bardzo skuteczna, szybka i łatwa w zastosowaniu dezynfekcja wykorzystująca promieniowanie UV-C. Mając na uwadze, że wirus SARS-CoV-2 rozprzestrzenia się głównie drogą kropelkową, zastosowanie w placówkach medycznych lamp UV-C przepływowych, które na bieżąco oczyszczają powietrze z wirusów w sposób skuteczny i bezpieczny zarówno dla pacjentów, jak i personelu, stanowi  ważny element w ograniczeniu zakażeń przenoszonych drogą wziewną. Oprócz lamp przepływowych, chętnie wykorzystywane w procesach dezynfekcji  powierzchni, sprzętu, czy  chociażby problematycznej dokumentacji medycznej, stały się dwufunkcyjne lampy hybrydowe, dodatkowo dostępne w formie  urządzeń mobilnych.

Wielowymiarowe i podejmowane jednoczasowo działania oparte na szczepieniach, świadomych i bezpiecznych zachowaniach społecznych oraz skutecznej dezynfekcji, są czynnikami zależnymi tylko od nas i  kluczem zamykającym wirusowi drzwi do dalszej transmisji.

mgr Danuta Łukasiewicz
Specjalista ds. Epidemiologii

Share This